Mój Ekwador ulubiony, ulubioonyyy… Cz. I.

Jezus wyzwolony!

Na granicy La Balsa byliśmy już o 7:00 rano. Na próżno, gdyż ta otworzona została o 9:00. Po przejściu na drugą stronę i załatwieniu formalności okazało się, że mamy czekać jeszcze 3 godziny, aż nasz drabinowóz zawiezie nas do najbliższej sensownej mieściny. I tak z wolna chłonęliśmy ten leniwy charakter przejścia na końcu bitej drogi. W Zumbie okazało się, że jeden autobus odjechał 30 minut temu, następny za 3 godziny. Tradycyjnie udaliśmy się więc na rynek, by odkryć tylko jedno działające stanowisko. Na dodatek przytrafiła się nam od razu ciekawostka, bo…

Czytaj dalej

Peru – polscy konkwistadorzy. Cz. I.

Cholita w wersji pop-art.

Już po przekroczeniu granicy okazało się, że nasze plany uległy radykalnym zmianom i zamiast do Cuzco skierowaliśmy się do Arequipy, by spotkać się z przyjaciółką Mai, Anią i jej znajomymi, a rano udać siędo Kanionu Colca. Już w autobusie relacji Arequipa – Colca dowiedzieliśmy się, że średnio raz w miesiącu ma miejsce napad sprzątająco-czyszczący na te nocne dyliżanse. Ma on na celu uświadomienie turystom o ileż lżej i przyjemniej chodzi się po kanionie z pustym plecakiem. Cały zysk trafia do lokalnej ludności z okolicznych wiosek.
W przerwie podróży autobus zatrzymuje się na punkcie widokowym, gdzie można obserwować z bliska (nawet 5 metrów) wspaniałe andyjskie kondory. Dla tych, którzy…

Czytaj dalej