Meksyk nielegalny. Cz. I.

Teletubisie w Palenque.

Przekroczyliśmy granicę z Meksykiem w bardzo sympatycznej atmosferze i zaiste czuliśmy się jak goście. Celnicy zagadywali z uśmiechem jak tam podróż, gdzie jedziemy i co słychać w Polsce. W ten sposób, zadowoleni, że jesteśmy w innym, lepszym świecie – uporządkowanym, czystszym, bogatszym, wsiedliśmy w autobus. Po 20 minutach jazdy zatrzymaliśmy się przy grupce ludzi. Ci wsiedli, kierowca zbadał ich wzrokiem i stwierdził, że są nielegalni i nie mogą z nami jechać, bo i tak wyłapią ich na następnej kontroli.
W ten sposób dochodzimy do swoistej drabiny ludów, gdzie ten, co wyżej, patrzy z góry na tego, co niżej, ale i na niego ktoś z pogardą spogląda z góry i nie chce dopuścić na swój szczebelek. Tu przytoczę sytuację z ostatnich kilku lat, gdy…

Czytaj dalej

Na ostrzu noża. Salwador i Gwatemala.

Kolorowe Święto Zmarłych.

San Salvador jest krajem przyjemnym jeśli chodzi o ludzi, nijakim jeśli chodzi o wszystko inne. Co prawda duży wpływ na tą opinię musi mieć fakt, że w państwie tym gościliśmy tylko trzy dni. Łatwo ominąć jakieś miejsce, ale ludzi się nie da.

Wczłapaliśmy się na wulkan z hordą Salwadorczyków. Akurat mieli wolne, gdyż trwało święto. Święto zmarłych w Salwadorze jest kolorowe i rodzinne. Groby upstrzone są wieńcami kwiatów i pstrokatych, kolorowych wycinanek, jakie robiło się na ZPT z okazji Mikołaja. Na cmentarzu jest gwarno i tłumnie, a nieopodal na stoiskach gastronomicznych smażą się pupusy. Tu warto zboczyć z myśli, gdyż…

Czytaj dalej