Aborygen pod budką z piwem. Australia cz. II.

Jedyne kino w promieniu 500 km.

…i tak przyszło nam stopować po pustyni. Nasi couchsurferzy z górniczej osady Cobar to bardzo sympatyczni, podstarzali hippisi, którzy w tej malutkiej mieścinie otoczonej krzaczorami promować kulturę chcą. Kino, które prowadzą, najczęściej jest smutno puste, ale dla nas frajdą było zobaczyć po roku jakikolwiek film w teatrze dziesiątej muzy i pobawić się w pokoju projekcyjnym.

Dość szybko opuściliśmy to smutne jak du…ży palec u nogi nie-wesołe miasteczko i w jeden dzień przemierzyliśmy 800 kilometrów, po czym nadal byliśmy 1500 kilometrów od celu. Po zimnej jak diabli nocy i kilku krótkich stopach (w tym radiowozem z turbodoładowaniem, łamiącym przepisy), utknęliśmy na chwilę w pobliżu Woomery – aktualnej bazy rakietowej i nieaktualnego poligonu bomb atomowych. Czekaliśmy chwilkę, nasiąkając tą promiennotwórczą atmosferą w palącym słońcu i w otoczeniu zbyt przyjaznych much, gdy minął nas pierwszy od pół godziny samochód. Wzruszywszy ramionami, wróciliśmy do sesji zdjęciowej, aż tu nagle…

Czytaj dalej

Reklamy