Na wyspach Galapagos podobno… Ekwador cz. II.

Wielkie marzenie Mai – wyspy Galapagos. Po wylądowaniu na lotnisku rodem z ¨Przystanku Alaska¨ udaliśmy się do Puerto Ayora, centrum dowodzenia Galapagos. Zdziwiliśmy się niezmiernie, gdyż ten archipelag w niczym nie przypomina tropikalnych wysp. Krajobraz raczej pustynno-wulkaniczny, a pogoda umiarkowana z lekkimi opadami. Niemniej już pierwszego dnia ujrzeliśmy całą galerię zwierzaków, które traktowały człowieka raczej jak denerwującego intruza niż niebezpieczeństwo. Zobaczyliśmy gigantyczne żółwie w Centrum Darwina, którym czas wydawał się pojęciem względnym, bo żyjąc 200 lat lub więcej nigdy ci się nie spieszy, więc i egzystencja trochę bardziej leniwa i rozległa…

A ku-ku!


Czytaj dalej

Reklamy