Klapki dziękują ludziom dobrej woli!

(UWAGA! Nowe wpisy publikowane będą tymczasowo poniżej!)

Dziękujemy wszystkim za głosowanie – 249 dusz miło połechtało naszą próżność i ogromnie nas ucieszyło. Wasz głos i piniądz nie poszedł na marne, Klapki Kubota wypłynęły na szeroki przestwór internetowego oceanu. Niech się dzieje wola jurora. Kierunek obrany, ster dzierżymy pewnie, a z taką załogą na pokładzie raźniej!

Więc hajda! Dalej, ku nowej przygodzie!

Jeszcze raz pięknie dziękujemy, zginamy się w poł, kurtyna opada… człap, człap, człap, KLAP, KLAP, KLAP…

Jeśli jeszcze zostały Wam złocisze, trwa głosowanie (20.01.2011 – 07.02.2011) na Blog Blogerów. Zasada taka sama (sms o treści D00075 na numer 7122), koszt taki sam. Wedle życzenia.

Reklamy

Singapur – to nie jest kraj dla biednych ludzi…

Cenne nagrody do wygrania!

… ale, dzięki znajomym i ludziom z couchsurfingu, przeżyliśmy. Przeżyliśmy bardzo miłe chwile domowych wygód i studenckich imprez, a to wszystko w polskim sosie.

Ale od początku. Już na granicy strach, bo zakazane jest wwożenie masy rzeczy. Niemniej udało się przeszmuglować jedzenie i gaz pieprzowy, choć przyczepili się do scyzoryka i podnieśli mi na chwilę ciśnienie.
Tuż za granicą czyściec, żadnych śmieci, sprawnie działające metro. No, słowem, dobrze zarządzana, mała jednostka administracyjna. Miasto jest miłe w odbiorze i przyjemne do życia. Zieleń upchana w każde możliwe miejsce, transport publiczny sprawny, a ilość samochodów pod kontrolą (na drogę dopuszczanych jest tylko tyle aut, ile z niej zniknęło). Jeśli macie wyobrażenie Singapuru jako wysepki wieżowcow i bloków, to…

Czytaj dalej

A ty noś, noś, noś Klapki Kubota jak my!

Drodzy internauci, argonauci i kosmonauci!

W dniu dzisiejszym można zacząć na nas głosować (tylko przez tydzień, od 11.01 do 20.01.2011) w konkursie na podróżniczego Bloga Roku na onecie. Jeżeli lubicie naszą twórczość i/lub Klapki Kubota, pomóżcie nam wysyłając smsa (z jednego numeru telefonu można wysłac tylko jednego smsa) na numer 7122 (koszt SMSa to 1,23 zł brutto – pol piwa, 3 pety, a pieniądze idą na turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych) z wiadomością D00075 (trzy zera w środku). A nóż, widelec o wyczynach Klapek dowie się cała Polska i od tego dnia, zakładając je na basen czy na wyprawę do Społem, zostaniesz obdarzony większą dozą szacunku i sympatii.

Korale koloru koralowego. Tajlandia cz. III.

Impreza na nabrzeżu.

Z powrotem w Tajlandii. Nocnym pociągiem klasy III-ej, w starym, chińskim stylu doturlaliśmy się do Bangkoku. Podobnie jak w Chinach, tu też podczas całej podróży po wagonach kręcą się panie z koszami pełnymi łakoci, więc jak kiedyś zdyszani i głodni wbiegniecie na peron, walcie prosto do pociągu. W Azji jedzenia nigdy i nigdzie nie zabraknie. Jedzenie jest jedną z głównych rozrywek Azjatów i najbliższa wyżera jest o rzut głosnym bluzgiem.

W Bangkoku znów wylądowaliśmy u Bee i małego Taileka, w domowym, zacisznym nastroju, którego zawsze brak. Kupiliśmy aparat do zdjęć podwodnych, aby…

Czytaj dalej