Turysta czy backpacker? Wietnam cz. II.

Wietnamczycy - uśmiechnięty naród

Kontynuując naszą podróż wzdłuż wietnamskiej kiszki wylądowaliśmy w Hoi An, mieście krawców, gdzie samemu można zabawić się w projektanta mody. Urocze jest to miasto nadmorskie z kolonialną architekturą i akcentem polskim (pomnik „Kazika”, architekta, który życie poświęcił temu miastu). Wieczorem trafiliśmy do baru, który był ni mniej, ni więcej tylko brytolską kolonią w tym mieście. Tłumy naprutych, agresywnych Angoli, brzydkich, wyuzdanych i łatwych Angielek. My z poznanym Szwedem przycupnęliśmy w kąciku i obserwowaliśmy. Zaczepiony przez jakąś typiarę wdałem się w konwersację o, jej zdaniem, wyższości backpackersów (plecakowiczów) nad turystami, a oto moja konkluzja.

Backpacking to turystyka o mniejszym budżecie, bo śpimy po hostelach, jemy w restauracjach i cykamy zdjęcia. Dusimy się we własnym białym sosie, a nasza interakcja z lokalnymi jest szczątkowa i najczęściej w relacji klient-sprzedawca. Dumnie brzmiący „niezależni podróżnicy” (independent travelers) samodzielnie wybierają zorganizowane wycieczki, znajdują i targują się o hotel, przez który samodzielnie zamawiają bilet autobusowy. Tymczasem…

Czytaj dalej

Reklamy

Czy pamietasz Wietnam z tamtych lat? Uuuu… Cz. I.

No właśnie. Na hasło Wietnam w naszych głowach automatycznie otwiera się klapka z filmami wojennymi i w naszych głowach wojna tam nadal trwa lub dopiero się skończyła. Rzeczywistość nie jest jednak taka sensacyjna. Wietnam pędzi i gna razem z sąsiadami w pogoni za bogactwem. Pierwsze wrażenie, jakie odnieśliśmy, to to, że znów jesteśmy w Chinach (ludno, gwarno i szybko). Zwłaszcza hałas motorów był wszechobecny i wycisnął nas szybciej z tego kraju.

Do biegu, gotowi...

Czytaj dalej