W grudniu po południu…

13-EGO WSZYSTKO ZDARZYĆ SIĘ MOŻE!

13-EGO ŚWIAT W RÓŻOWYM KOLORZE!

13-EGO PIĘKNIEJSZE MAM SNY!

13-EGO NAWET W GRUDNIU JEST WIOSNA!

13-EGO! A JAKI 13-EGO JESTEŚ TY?

Reklamy

Reisefieber (tłum.) – Biegunka Podróżnych

Do wyjazdu coraz bliżej. Gorączka atakuje napadami po załatwieniu kolejnej sprawy, która zbliża do wyjazdu, powodując nadmierne pobudzenie paraliżujące wszelkie działania – popadanie w euforię i uzasadnioną radość, gonitwę myśli, które gnają w jednym tylko kierunku – do wyjazdu! Czas do rozpoczęcia wyprawy kurczy się, ściska. Pod wpływem tego podciśnienia wystrzelimy w drogę. Gładkie przejście między stanem przedwyjazdowym a wyjazdem jest niemożliwe. Mamy wszystko, co potrzebne, a z czasem obrastamy w rzeczy mniejzbędne. Czekam momentu, w którym szpony przygody wciągną mnie w wir wydarzeń i jak żeglarz na wzburzonym ocenie zmierzę się z tym ogromnym światem pełnym przyjaznych i pomocnych ludzi.

Raisefuhrer

Przygotowania do wyprawy

Wiza jest nadal ogólnie obowiązującym na świecie ogranicznikiem czasu pobytu. Mytem, które należy uiścić za możliwość przebywania na skrawku ziemi. Od wieków możliwości korzystania z danego terytorium na ziemi starano się  ograniczyć za pomocą pieniędzy: dopóki je miałeś, byłeś przydatny. Ubogich nie potrzebujemy. Ubogi nie ma pieniędzy na myto, ubogi musi zostać tam, gdzie po raz pierwszy postawił swoją stopę na ziemi. Wolność dają pieniądze, choć w takim układzie niewolą jest mus posiadania pieniędzy.
Pozostałości kolonializmu są aktualne – biali europejczycy mogą wyjechać wszędzie, Azja musi dobijać się do wrót Europejskiej fortecy. Przykładem Uzbecy: na 100 osób aplikujących o wizy polskie, otrzymuje ją tylko jedna. Chyba tylko Ameryka może pokazać nam jeszcze figę z makiem z pasternakiem.
Tyle rozważania – my wizy już mamy, więc ucha natężam ciekawy i słyszę głos z Manieczek. Jedźmy, DJ woła: JAZDAAAAAAAAAA!!!!