Zanurkuj w Amerykę Centralną. Nikaragua i Honduras.

Może cement z pierwszego świata, ale pan ewidentnie z księżyca.

Nikaragua urzekła nas swoją taniością i dobrym jedzeniem na rynku. Taka Boliwia Ameryki Centralnej. Odwiedziliśmy trzy miejsca w tym kraju: wyspę Ometepe, gdzie wiało nudą i relaksem, Granadę, gdzie piękno niskiej, kolonialnej zabudowy upstrzone było masą żebraków i bezdomnych, przypominających, że jest to jeden z najbiedniejszych krajów regionu oraz Matagalpę – regionalne centrum kawy i kakao. Brak pogody i wszędobylska nuda nie pozwoliły, by Nikaragua odcisnęła jakikolwiek znaczący ślad w naszej pamięci długotrwałej.

Warty napomknięcia jest fakt dojścia do władzy pana Ortegi, który 20 lat temu, przy usilnych staraniach USA został od niej odsunięty. Aktualnie jego polityka nie jest już tak radykalnie socjalistyczna. Niemniej…

…nadal na sztandarach jest hasło rewolucji obywatelskiej i… wartości chrześcijańskich.

W Ameryce Łacińskiej oprócz Panama City, które jest atrakcją samo w sobie, postanowiliśmy omijać stolice, które są brzydkie, niebezpieczne i za duże dla nas. Tako też Managuę i Tegucigalpę w Hondurasie przeskoczyliśmy dość sprawnie. Niemniej relatywnie niewielkie odległości upływają tu jak krew z nosa i do La Ceiby na wybrzeżu dotarliśmy jak zwykle po zmroku. Miasto to portowe, więc szybko w nocy wzrok przyzwyczaił się do kurew i zaczepiających nas pijaków.

Bańki podwodne.

Ciśnienie rosło wraz z malejącą liczbą ludzi, a pojedyńcze osobniki przemierzające ulice nie dawały komfortu psychicznego. W końcu znaleźliśmy hotel z widokiem na bezdomnego i diabelnie zmęczeni udaliśmy się w krainę snów.

Z rana dojechaliśmy do portu, by dowiedzieć się, że z powodu huraganu od 3 dni promy na wyspę nie pływają, ale może tego dnia po południu w końcu popłynie. Aktywując całą moc naszego chciejstwa dopieliśmy swego i pod wieczór zadekowaliśmy się w przyjemnym domku z kuchnią, łazienką i własnym pokojem. Tego było nam potrzeba: relaksu na małej wyspie, jaką była Utila.

Jest to dość dziwne miejsce, gdzie potomkowie brytyjskich piratów wymieszali się z murzyńskimi niewolnikami, a na dokładkę doszli hiszpańskojęzyczni mieszkańcy stałego lądu. Lokalny angielski i hiszpański są trudne do odgadnięcia i zrozumienia, ale mieszkańcy są w stanie zagadać do ciebie powoli i wyraźnie. Tempo życia ustawione jest na minimum, więc leniwie płynie tu czas. Dnie mijały nam na snorklowaniu oraz na kursie zaawansowanego nurkowania, korzystając z wizualnych dobrodziejstw drugiej największej rafy koralowej na świecie. Zwiedziliśmy wrak zatopionego statku i polowaliśmy na rybę-lwa (lion fish). Jest to bardzo ładna, ale niszczycielska ryba z Azji, która na karaibach jedynego drapieżnika ma w ludziach, siejąc zniszczenie na tutejszych rafach koralowych.
Piekliśmy codziennie chleb i oddawaliśmy się gotowaniu. Generalnie bawiliśmy się w dom, którego tak długo nie mamy.

Ryba dobrze-się-maskująca.

Ta bezdomność z wyboru zaczyna nam doskwierać i kiełkuje powoli tęsknota za życiem we własnych czterech ścianach.

Nasze centrum nurków zamieszkiwała ciekawa zbieranina ludzi. Amerykanin Bob, który spędził kilka lat w Afganistanie i wielu innych zapomnianych, zapyziałych regionach podrzucił ciekawą myśl. Doprowadzenie prądu i telewizji satelitarnej można porównać z natychmiastowym oświeceniem. Ludzie, którym to zapewnisz, poznają inne standardy i inny sposób życia, daleki od wojen i głodu, a myśl raz zaszczepiona szybko kiełkuje. Właściciel przybytku Rob, majsterkowicz z zamiłowania, zbierał przeróżne czaszki, a dom kupił z pieniędzy zarobionych na budowach w Izraelu podczas Intifady. Razu jednego spóźnił się na autobus dosłownie 5 minut. Całe jego szczęście, bo 30 minut później jakiś smutny terrorysta wysadził się w środku. Oraz pewna Amerykanka, która przeszła o własnych nogach rodzinne USA z z góry na dół i spowrotem. Jej sylwetkę przedstawimy w następnym artykule. Reszty ludzi nie wymienię, bo zajęłoby to trochę miejsca, ale fakt jest faktem – wyspa przyciąga oryginałów.

ZDJĘCIA Z HONDURASU I GWATEMALI (PICTURES).

Nieważkości stan.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s