Mindo jESt Lindo. Ekwador cz. III.

Kolibry w Mindo.

Po wylądowaniu w Guayadaquill ruszyliśmy do miejscowości Baños, tutejszego Zakopanego. Po drodze zawinęliśmy do Salinas, gdzie można kupić genialny ser i jeszcze genialniejsze czekoladki. W międzyczasie po raz kolejny pękła mi aluminiowa podpora mojego plecaka i po raz kolejny trzeba było ją wzmacniać toną metalu.

Baños to miejscowość bardzo przyjemna, otoczona pięknymi górami, a jedynym felerem były codzienne opady deszczu.  Zadomowiliśmy się u bardzo fajnego CSa, u którego było już…

…dwóch Argentyńczyków i Amerykanin z Kentucky (ze stanu tego pochodzą nie tylko słynne kurczaki, ale też Johnny Deep). I tak na chwilę utknęliśmy w tym towarzystwie ciekawych osobowości. Gringo Eric był odświeżającym typem Amerykanina bez blokady umysłowej, jaką jest u nich poprawność polityczna. Zwrócił nam również uwagę na dość śmieszną dla niego przypadłość Ekwadoru, jaką jest tutejsza waluta, a mianowicie dolar amerykański. Taki kawałek domu daleko od domu.
Spróbowaliśmy tu również canyoningu. Jest to takie spuszczanie się na linie w dół wodospadu. Bardzo fajna zabawa dla profesjonalistów, dla turystów może być na jeden raz.

Po czterech dniach bimbania nogi zaczęły świeżbić i zainspirowani Erykiem ruszyliśmy stopem do jeziora Quilotoa. Wyjechaliśmy z Baños w południe i po czterech stopach o 18 byliśmy na miejscu. Według przewodnika byłoby to niemożliwe. Vivat autostop! Vivat cierpliwe stanie!

Poranne orzeźwienie.

Przy okazji przejechaliśmy się z misjonarzami z Włoch, którzy uświadomili nam biedę, jaka dotyka połowę Ekwadoru. My do tej pory widzieliśmy tą drugą, bogatszą, z miast. Bieda gnieździ się na wioskach. Z rodziny 10-osobowej może jedno, dwoje dzieci idzie do szkoły, reszta pomaga w polu lub dorabia w mieście, gdzie najczęściej są wykorzystywane.
Wracając do Quilotoa, jest to miejsce magiczne, z przepięknymi krajobrazami, a samo jezioro wewnątrz krateru jest bajeczne.

Z rana kolejny stop na pace pick-up´a (ulubiona forma podróżowania – wiatr we włosach i widok panoramiczny) i odwiedziliśmy targ w Saquisili. Ziemniaki, buraki i trochę tkanin. Do Quito ruszyliśmy nie zaprzątając sobie głowy transportem publicznym, bo tu po 5-10 minutach od wystawienia kciuka, jedziesz! Stolica jest ładna, a darmowe zwiedzanie pałacu prezydenckiego jest bardzo ciekawą ciekawostką. Zwróćcie uwagę na nowatorskie obrazy przedstawiające rdzenną ludność i prezenty od przedstawicieli innych krajów (Rosja trwoni grosz).
Artysta, u którego zamieszkaliśmy, był gwoździem programu. Muzyk, rzeźbiarz i cieśla w jednym, introwertyk pełen dziwnych myśli. Spędzaliśmy wieczory grając na nieistniejących gitarach.

Niemniej stolice nie są w stanie zatrzymać nas na dłużej, więc ruszyliśmy do Mindo, stolicy ptaków. Miejscowość można by nazwać zaciszną, gdyby nie setki ptaków świergocących i śmigających między drzewami. Jak mówią miejscowi, Mindo es lindo (Mindo jest piękne) i tak rzeczywiście jest. Spacerując wśród okolicznych lasów natknęliśmy się na tukana, a reszta dla nas, ptasich ignorantów, była ferią kolorów i śpiewów. Największą tu atrakcją są jednak kolibry. W hotelach za 1 dolara można podziwiać spektakl 10-20 kolibrów tańczących dookoła pojemników z wodą i cukrem.  Można je podziwiać godzinami. Mindo to twój obowiązkowy przystanek w Ekwadorze…

…natomiast to, co możesz ominąć, to Otavalo. Ten sławetny rynek ani nie ma najtańszych cen ¨rękodzieła¨, ani ludzie do najmilszych nie należą.

Nuda na targu w Otavalo.

Tu rządzą pieniądze, które deprawują najfajniejsze narody.

Opuściliśmy Ekwador w sposób najmilszy, czyli stopem na pakach i w klimatyzowanych autach. Będzie to kraj, obok Boliwii, za którym będziemy tęsknić najbardziej w Ameryce Południowej. W kolejnym odcinku odwiedzimy Kolumbię i przetestujemy tamtejszy autostop.

Banany.
Wielu z Was zapewne słyszało o sławetnych bananach w Ekwadorze. My z reporterskim zacięciem przetestowaliśmy kilka gatunków. Zielone, duże banany (platany) pełnią funkcję ziemniaków i mają ciekawy smak warzywa. Towarzyszą praktycznie każdemu almuerzo (południowoamerykański lunch) w Kolumbii (trochę wyprzedzamy) w formie smażonej, gotowanej bądź zupy-kremu. Z nich też tworzy się ciekawą alternatywę do chipsów ziemniaczanych, czyli chipsy bananowe – na słono.
Próbowaliśmy bananów malutkich, słodziutkich (również smażone, posypane białym serem w stylu naszej bryndzy – pycha!) i dużych, grubych, czerwonych, o najwyraźniejszym smaku, niestety nam niedostępnych, gdyż bardzo szybko się psują i praktycznie poza Ekwador nie wychodzą. I oczywiście żółte, dobrze nam znane, ale jakieś taki poobijane i krzywuśne. My dostajemy tylko piękne, nieuszkodzone i w kiściach po 12. Banan tu to koszt 15 groszy, więc można opychać się do woli, co też nieustannie czyniliśmy. Jeszcze raz zapraszamy do tej republiki bananowej.

Psy dachowe.
Jadąc przez Amerykę Południową zauważyć można łby psów spoglądających z dachów i obszczekujących z bezpiecznej odległości.

Jan Paweł II jest na tym kontynencie tak popularny, że księgarnia czy stacja benzynowa jego imienia powoduje umiarkowane zdziwienie. Jest to rówież postać, z którą tutejsi mogą identyfikować nasz kraj.

OSTATNIE ZDJĘCIA Z EKWADORU (PICTURES).

Szeroki uśmiech świnki morskiej.

Reklamy

2 thoughts on “Mindo jESt Lindo. Ekwador cz. III.

  1. no cóz… niezmiennie Wam matkuję 🙂 wiem także, że czujecie, że te skrzydła ptasie to ta moja kurza natura matkowania i tylko proszę bądźcie bezpieczni i wróćcie szczęśliwie

    • A nam niezmiernie milo dostawac wiadomosci i posiadanie wiernej czytaczki schlebia nam niezmiernie. uwazamy na siebie na ile tylko mozemy reszte powierzylismy sile wyzszej ktora chyba nas lubi bo do tej pory podsyla tylko milych ludzi.

      Pozdrowienia z panamy,

      Maja i Michal

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s