Peru – polscy konkwistadorzy. Cz. I.

Cholita w wersji pop-art.

Już po przekroczeniu granicy okazało się, że nasze plany uległy radykalnym zmianom i zamiast do Cuzco skierowaliśmy się do Arequipy, by spotkać się z przyjaciółką Mai, Anią i jej znajomymi, a rano udać siędo Kanionu Colca. Już w autobusie relacji Arequipa – Colca dowiedzieliśmy się, że średnio raz w miesiącu ma miejsce napad sprzątająco-czyszczący na te nocne dyliżanse. Ma on na celu uświadomienie turystom o ileż lżej i przyjemniej chodzi się po kanionie z pustym plecakiem. Cały zysk trafia do lokalnej ludności z okolicznych wiosek.
W przerwie podróży autobus zatrzymuje się na punkcie widokowym, gdzie można obserwować z bliska (nawet 5 metrów) wspaniałe andyjskie kondory. Dla tych, którzy…

…chcieliby je ujrzeć teraz i zaraz, pozostaje oliwskie zoo z jego smutnymi kondorami-nielotami.

Kanion przeszliśmy szybko i sprawnie i w trybie przyspieszonego zwiedzania udaliśmy się do Puno obejrzeć sławetne pływające wyspy Uros. Na wyspach nie żyje już lud, który uciekł na nie przed wojowniczym plemieniem Aymara. Rozpłynął się on i rozwodnił z lokalną ludnością, a dawny sposób życia wymarł, gdyż rząd Peru ustanowił na terenie jeziora Titicaca rezerwat, więc polowanie i rybołówstwo, niegdyś główne źródła dochodu, z wolna wymierają. Tako też lokalni mieszkańcy wysp albo uciekli fizycznie (populacja wysp z 8 tys. spadła do 2 tys.), albo uciekli w turystykę i stąd te narzekania na komercyjność tego miejsca. Ludzie nie mieli innego wyjścia, chyba że dumnie przymierać głodem.
My sami spędziliśmy tam miły czas, bo gdy trzcinowa łódka zabrała część naszej wycieczki, sprzedażowa gorączka minęła i na wyspie zapanowała miła atmosfera.

Pływające wyspy Uros.

Pogadaliśmy z cholitami, pośmialiśmy się i tak szybko jak przybyliśmy, tak szybko wypłynęliśmy.

Kolejny nudny autobus. Widoki to monotonna, górzysta pustynia, gdyż Andy to nie Alpy. To brudnoszare kopce krecie i uboga zieleń. Ów autobus dowiózł nas do Cuzco – dawnej stolicy rodaków pana Inki. I tak: miasto jest piękne, kolonialne, a z inkaskich budowli pozostały tylko fundamenty. Podobnie sprawa wygląda z kulturą Inków. Podbój imperium był dla konkwistadorów pasmem szczęśliwych zbiegów okoliczności. Podbici przez Inków Indianie chętnie pomagali Hiszpanom myśląc, że to wyzwoliciele, a nie okupanci. Nim zorientowali się o co naprawdę chodzi, było już ¨po ptokach¨.

Konkwistadorzy szybko wzięli się do wypleniania starej kultury i religii. Co prawda Jezus jako zwycięski, silny bóg musiał się ubrać w lokalne ciuchy, a na główne miejscowe święta stworzono chrześcijańskie nakładki, niemniej bóg słońca poniósł sromotną klęskę i popadł w zapomnienie. Dopiero od niedawna wraz z pierwszymi indiańskimi prezydentami Peruwiańczycy starają się odtworzyć główne święta inkaskie, a stosunkowo świeża chrystianizacja zaczyna korodować od wsi, która dość długo była izolowana, gdzie przetrwał język quechua i pochowali się pomniejsi bogowie.

Przybyli konkwistadorzy zastali w Andach ni mniej, ni więcej tylko czystej wody komunizm ekonomiczny. Nie istniał handel ni pieniądz.

Inka.

Doskonała organizacja państwa, sieć dróg i magazynów pozwalała na równomierną dystrybucję dóbr. Każdy nosił takie same ubrania, a w czasach głodu i nieurodzaju wydawano zgromadzoną żywność. Jedynie szlachta i sam Inka mieli prawo się wyróżniać. I tak: jeśli na jednego wieśniaka przypadał jeden strój w roku, tak Inka codziennie przywdziewał nowe szate, a stare palono w obawie przed czarami.
Przybycie najeźdźców wprowadziło chaos w strukturze państwowej i na szczeblach lokalnych. Wójtowie utracili prestiż, magazyny opustoszały, nastał czas wielkiej smuty, gdzie głód i samobójstwa były na porządku dziennym. I choć przez 40 lat niedobitki Inków w mini-państwie Vilcabamba próbowały organizować rebelie, nie zmienia to faktu, że stu konnych Hiszpanów potrafiło wygrać bitwę ze 10-tysięczną armią Indian. Takiej przewagi technologicznej nie udało się przeskoczyć w ciągu jednej czy dwóch generacji, a Indianie mieli zakaz posiadania koni czy broni. W ten oto sposób garstka ludzi usidliła 8-milionowe państwo.

Wróćmy do miasta. Cuzco jest piękne i ślady fuzji kultury inkaskiej z hiszpańską są tu najsilniejsze. Trafiliśmy akurat na konkursy tańców lokalnych i tak nas młodzież zatańczyła, że po trzecim dniu przestaliśmy zwracać na nie uwagę. Podbijaliśmy kolejne muzea i kościoły, z których naprawdę warty polecenia jest Convento de Santo Domingo tuż obok Coricanchy, gdzie można podziwiać nowoczesną sztukę sakralną z trójwymiarowymi obrazami czy dziećmi ucharakteryzowanymi na aniołki ubrane w dżinsy i t-shirty z różowymi słonikami. Naprawdę odświeżający kościół.

W Cuzco spotkaliśmy kolejnego Polaka. Piotr jest pięknym okazem wariata, który narzuca swoją wolę lokalnemu otoczeniu i nie daje się wieść niczym ciele na rzeź.

Trochę sztuki w Cuzco.

I tak w silnej ekipie pod polskim wyzwaniem ruszyliśmy na podbój Machu Picchu, ale o tym w następnym odcinku.

A na deser: ciekawostki.

Kiedy zwiedzając Arequipę usłyszysz ¨Do Elizy¨, to nadciąga śmieciara. Czyż to nie lepsze niż monotonne pipanie?

Oglądając reklamy musisz się czasem zastanowić, czy robiono je w tym kraju, czy nie przypadkiem w Skandynawii, bo osoby w nich występujące wydają się być postaciami fikcyjnymi, nie związanymi z peruwiańską rzeczywistością.

Rekonkwista. Po tym, jak Hiszpanie wywieźli całe złoto i srebro imperium Inków, nastał czas rekonkwisty. Lokalni odbierają, co im się należy, w kamerach i dolarach, a napady z bronią w ręku to nie fikcja. My sami nie zabieramy się za autostop w tych krajach, z powodu realnego niebezpieczeństwa. W Boliwii jeden z naszych krajanów został w ten sposób obrobiony, a poza tym ruch prywatny praktycznie nie istnieje.

Zasłony w autobusach. Pasażerowie są oddzieleni od kierowcy nieprzezroczystymi szybami bądź zasłonami. Jest to dość praktyczny zabieg. Pasażerowie nie stresują się wyprzedzaniem na zakręcie i mogą się zrelaksować.

PIERWSZE ZDJĘCIA Z PERU DOSTĘPNE SĄ TUTAJ (PICTURES).

Relaks po robocie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s