Boliwia dla niebogatych. Cz. I.

Nietrudno tu o dobry obrazek.

Już po przekroczeniu granicy odzyskaliśmy siły nabywcze. Z żebraków przekształciliśmy się w książęta i zaczęliśmy jeść! Myszkując po przygranicznym markecie odnaleźliśmy flaczki – bez majeranku, ale poczuliśmy się swojsko. Kolejnym miłym zaskoczeniem były ceny z przewodników. Okazały się ciut tańsze, co przy radosnej dla nas taniości kraju było dla nas przetaniutkie.

Przybyliśmy do Uyuni, bazy wypadowej na słynne salary. Po mieście kręciła się mocno skacowana młodzież. Okazało się, że spóźniliśmy się jeden dzień na festiwal transowy, odbywający się w niedokończonym solnym hotelu. Niemniej mój mózg nie mógł wyobrazić sobie szalonych harców na 4000 m n.p.m. przy minusowej temperaturze. Odżałowaliśmy straty tym łatwiej, że…

…lokalny ryneczek z fantastycznym jedzeniem zawładnął naszymi zmysłami. Kanapka z mięsem (ukrojone olbrzymie kawały wprost z udźca) za 3 złote zaczyna dawać do myślenia, czy aby higieniczne, drogie, przemielone szczątki organiczne, które serwują w Europie to na pewno dobra droga.

Poszwędaliśmy się po lekko smutnym i brudnym miasteczku, gdzie masy plastikowych siatek nadają dziwnego kolorowego życia tej pustynnej miejscowości. Okoliczne cmentarzysko pociągów jest odświeżającą atrakcją turystyczną wartą zobaczenia.

Letko surrealistyczny Salar de Uyuni

Wykupiliśmy wycieczkę na Salar. Całkiem kosmiczny krajobraz, który, jak wszystko, nudzi się po jakimś czasie.
Tu mała dygresja na temat ekologicznie świadomych turystów. Wymagają oni od touroperatorów zachowania określonych zasad podczas wycieczki, a umyka im fakt, że przemierzają setki kilometrów w paliwożernym samochodzie terenowym. Bądźmy ekologiczni, ale bez zadufania, bo tak czy siak powoli zżeramy naszą planetę, zaśmiecając ją przy okazji. W niektórych państwach, wyrzucenie papierka do śmietnika jest równoznaczne z pozostawieniem go w plenerze, skąd radośnie razem z wiatrem rusza na swoją kilkudziesięcioletnią wędrówkę.

Wracając do wycieczki, była to miła wyprawa z ciekawą obsadą. Zwłaszcza Austriak Bruno zarażający pozytywnym uśmiechem, a dla kontrastu para Niemców (tata i córka), lekko spięci jeśli chodzi o niedawną historię. Niemcy (może i słusznie) mają straszne kompleksy odnośnie nazistów i Hitlera. Na te tematy reagują automatycznie jak na ogień, co pali. Źle czułbym się mając taką blokadę w głowie.
Szczęściem, Bruno był frywolny i ciekawiło go, że w każdej polskiej rodzinie ktoś siedział w obozie koncentracyjnym, jego dziadkowie zaś byli nazistami. Wspólnym mianownikiem jest to, że obie strony nie lubią wspominać tej strasznej historii.

Pomaluję teraz tekst flamingami, różowymi kolorami pięknych, wolnych ptaków. Widok tych stadnych zwierząt jest zaiste imponujący. I tak przy okazji dorzucę swój stary wierszyk o łabędziach:

¨Obetnie się wam skrzydła!¨

¨Skurwione łabędzie¨

Łabędzie się sprzedały, sprzedały ideały
Za rozmoczony, stary chleb.
Wy kurwy! Wy suki! Obetnie się wam skrzydła,
Niedocenione dary.
Łabędzie się sprzedały, gołębie zresztą też…

Interesujące informacje:

Boliwia ma spory odsetek kobiet w policji. Czasem widzisz kobitkę z „szotganem”, co wygląda całkiem pociągająco. Zysk z feminizacji jest taki, że kobiety są mniej skorumpowane, co w przeżartej korupcją Boliwii, jest wartością i dobrą drogą do wyleczenia tego raka.

Wierzący mało praktykujący. Choć to kraj w 90% katolicki, kościoły raczej puste. Stare indiańskie wierzenia są mocno osadzone, a kościół nie potrafi ich wyplenić. Kropelka coli czy piwa oferowana „pachamamie” (matce ziemi) to codzienność. W kopalniach rządzi „tio” (boruta), a ofiary ze zwierząt czy ludzi pod nowymi budynkami nadal się zdarzają. Spici ludzie najczęściej kończą pod dużymi budynkami, mniejsze zadowalają się płodami lamy. Film ¨Cmentarz słoni¨ (¨Cementary de elefantes¨) opisuje ten proceder. Powoli odradzają się przedkolonialne święta, gdzie czci się słońce bardziej niż Matkę Boską. A propos! Więcej niż obrazów Matek Boskich, wisi na ścianach plakatów boskich, skompo odzianych… lasek.

ZDJĘCIA Z BOLIWII – CZ. I (PICTURES).
ZDJĘCIA Z WYCIECZKI NA SALAR DE UYUNI – CZ. II (PICTURES).

Przybysze z planety Uyuni.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s