Nie taki Maorys straszny… Nowa Zelandia cz. V.

Nie taki Maorys straszny…

Nasza nowozelandzka podróż dobiega końca. Ostatni dobieg przez Northland – słabo zaludnioną, maoryską ostoję dzikiej przyrody. Szczęśliwym stopem przeskoczyliśmy Auckland, które swoim masywnym, nienaturalnym jak na Nową Zelandię ogromem tarasował wjazd na północny skrawek północnej wyspy. Autostop, jak zwykle, działał wyśmienicie, a i oryginałów na tym bezludziu więcej.
Jeden z takowych nas podebrał, zabrał na piwo do lokalnego, podupadającego pubu, pokazał przepiękne toalety (projekt Austriaka Hundertwassera ) i ostawił w maoryskiej mieścinie, gdzie „trzeba uważać na lokalnych”. Tak nastraszeni, o zmierzchu, próbowaliśmy przebijać się dalej. Zatrzymał się samochód kierowany przez Maorysa. Zabrał nas do swojego domu i zabił… śmiechem, oczywiście. Bo, jeśli nie wiecie, Maorysi są spokrewnieni z ludami wyspiarskimi, gdzie dobry humor i uśmiech ma się w genach. Matt pokazał nam drugą stronę „maoryskiego problemu”. Jako 60-latek, pamięta czasy, gdy w szkole karcono go za używanie swojego „prymitywnego, tubylczego języka”. W ostatnich latach nastąpił jednak rozkwit języka maoryskiego i częstokroć dzieci mówią lepiej niż rodzice.
Maorysi nie nawykli do robienia biznesu. Musieli nauczyć się od białego człowieka jego zasad gry, żeby przetrwać.

W tym rejonie na wielu posiadłościach powiewa maoryska flaga, a w głębinach lasu znajdują się wojskowe obozy treningowe. Ekstremiści są jednak w mniejszości, gdyż większość to szczerze uśmiechnięte olbrzymy (Maorysi to rosłe byki).
W drodze powrotnej białas z Auckland wręczył nam maoryską flagę, „flagę prawdziwych władców tego kraju”. Uroczy suwenir, który użyliśmy na plaży, rankiem, po zakrapianej CS imprezie.

Nowozelandzkie plaże są wielkie i bezludne.

Wzbudziło to konsternację wśród przybyłych plażowiczów i letko zaburzyło słoneczny weekendzik. Ciekawostką jest, że po nowozelandzkich plażach na północy kraju można jeździć samochodem. Są wielkie, bezludne i twarde przede wszystkim.

Kauri.
Maorysi wytępili największego ptaka Nowej Zelandii, Angole o mało nie wytrzebili największych drzew tego kraju. Sekwoi amerykańskich jeszcze nie widzieliśmy, więc tutejsze olbrzymy wywarły na nas piorunujące wrażenie. Choćby dla nich warto odwiedzić zaniedbaną północ. Pustoszejącym, małym miasteczkom przyda się turystyczne grosiwo. Polecamy zwłaszcza muzeum kauri w miejscowości Matakohe.

Auckland.
Ten 2-milionowy moloch jest antytezą Nowej Zelandii. Korki na drogach, masa ludzi na ulicach i jacyś tacy inni. Unikają kontaktu wzrokowego tak, jak by uśmiech czy „Dzień dobry!” miały wyrządzić szkodę. Uszy poblokowane słuchawkami – miasto głuchych ludzi. Mój wniosek to: rozgonić miasta, niech się rozpierzchną w małe, przyjazne mieściny. My sami wylądowaliśmy na pseudo-squacie, gdzie z przyjemnością wdaliśmy się w dyskusję o polityce, ekologii i rowerach.

Czy ktoś tam jest?

Większość czasu spędziliśmy tam, chwilami wyskakując do otaczającego nas chinatown. Miejscami czuliśmy się jak w Pekinie, tylko jakoś tak dużo hindusów. Jeszcze tylko stop na lotnisko złapany w środku miasta i w ten oto sposób udało się nam wydać w Nowej Zelandii na transport publiczny 0 zł 0 gr.

Wylecieliśmy! Kraina marzeń okazała się dokładnie taką, jak sobie wymarzyłem i, wiem to napewno, jeszcze odwiedzimy ten przyjazny, uśmiechnięty kraj. Ale, co by tak słodko nie kończyć tego wpisu i wybić Was z rytmu, powiem, że tutejsi ludzie są przyjaźni i pomocni, ale nie przywiązują się. Trzymają dystans, trudno jest stworzyć więź, a nasze rozwlekłe pożegnania kwitują krótkim „Bye!”. Ci straszni Maorysi się za to przywiązują i potrafią uronić łezkę przy rozstaniu.
I pamiętajcie! Lubią, jak im się mówi, jaki to wspaniały kraj. Więc mówcie im to, zwłaszcza, że mówienie prawdy jest banalnie proste.
Koniec i kropka!

OSTATNIE ZDJĘCIA Z NOWEJ ZELANDII DOSTĘPNE TUTAJ (PICTURES).

Dobrze czasem wprowadzić zamęt w spokojny weekend.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s