Wiocha zwana Laos.

Laos daje poczucie powolności i niepośpiechu.

Laos i Chiny są krajami na przeciwległych biegunach. Już pierwsze miasto (Luang Namtha, 25 tys. mieszkańców, stolica prowincji) dało nam ogromne uczucie ulgi po dwóch miesiącach w przeludnionym, zanieczyszczonym i głośnym Kitaju. W Chinach (Hong Kong) ukułem określenie speed polution (zanieczyszczenie prędkością). Laos jest zupełnie wolny od tego problemu. Luang Namtha dało nam poczucie powolności i niepośpiechu. Duża wiocha, która ma wszystko, co turysta lubi najbardziej – internet, wyżera i ładny hotelik. Co zaskakujące, turyści z rzadka opuszczają centrum i poruszają się w promieniu 100 metrów od głównego hotelu. Nasz CS mieszkał w przytulnej willi z werandą na obrzeżach miasta, więc…

…musieliśmy tyrać cały kilometr do centrum. Bardzo polecamy to miejsce do odpoczynku i rekreacji rowerowej, w przeciwieństwie do Luang Prabang, gdzie stosunek turystów do Laotanczyków to 1:1.

W Luang Namtha udało nam się spotkać z laotańskim CS, a nie ma ich za dużo. Nok (takie jej imię) żyje jakieś 150 km od Luang Namtha, co daje dwa dni tutejszym publicznym transportem (drogi, nawet te główne, są nadal w kiepskim stanie). Spędziliśmy razem bardzo miły wieczór na nocnym bazarze – taka instytucja kulturalno-kulinarna. Nok opowiedziała nam o bardzo ciekawym zjawisku „tajnej żony”. W wioskach mężczyźni bardzo często mają kobiety, z którymi wyłącznie uprawiają miłość za pieniądze (5$ – all inclusive: hotel + sex). Różni się to od prostytucji tym, ze tajna żona (kochanka) jest teoretycznie na wyłączność, tylko zamiast kwiatów i kolczyków dostaje żywą gotówkę.

Laos - państwo komunistyczne tylko z nazwy.

Laos z nazwy jest państwem komunistycznym, lecz oprócz plakatów i propagandy, którą bombardują dwa razy dziennie z głośników, jest to typowy dziki kapitalizm, z jakim mamy do czynienia w sąsiednich republikach socjalistycznych. Pomimo deklarowanej równości, Laos jest społeczeństwem klasowym. Kto niżej na drabinie społecznej, ten słucha się tego wyżej (podział: bogaty – biedny, mężczyzna – kobieta, szef – pracownik). Nawet jeśli nie palisz i nie pijesz, a twój szef tak, ty też musisz. Podział odwzorowany jest również w tablicach rejestracyjnych: partyjne, firmowe, prywatne, co by policja wiedziała, kogo mogą skubać.

Cała Azja leci na kasę i pracuje na dobrobyt. Cała? Jest taka osada zwana Laosem, która dzielnie opiera się szponom kapitalizmu i pokusom mamony. Turysta podróżujący po Azji jest skubany i nagabywany. W Laosie zapytają się, czy czegoś nie potrzebujesz i jedno jedyne „nie” wystarcza, aby wycofali się na z góry upatrzone pozycje. Potargujesz się, ale nie za ostro. Metoda na „odchodzenie” skutkuje tym, ze sam wracasz, bo i nie wołają za tobą zbytnio. Laotańczycy nie myślą o gromadzeniu dóbr, a tym bardziej nie przez przepracowanie. Dla nich wartością jest miłe i przyjemne życie rodzinne i towarzyskie. Takie podejście jest wynikiem po części religii, która nakazuje umiarkowanie, po części klimatu, który rozleniwia.
Drogi budują i finansują im Chińczycy i to nie bezinteresownie. Drewno, kauczuk i minerały opuszczają bezpowrotnie Laos. Ciekawostką jest, że ten rolniczy kraj importuje jedzenie z Chin. Dwa miliony turystów w sezonie trochę obżera ten sześciomilionowy kraj.

Populacja.

Laos to dzieci i młodzież.

Laos to dzieci i młodzież. W porównaniu z bezdzietnymi Chinami te uśmiechnięte, sympatyczne brzdące biegają po ulicach i pozdrawiają turystów laotańskim „sabajdee!”. Jest to jeden z niewielu krajów, gdzie nie witają cię oklepanym i prostackim „hello!”, a na dodatek uczą swego pozdrowienia wszystkich turystów. Połowa populacji tego kraju to mniejszości, a w północnych prowincjach te mniejszości stanowią większości.

Nieciekawa ciekawostka.
W Laosie narkotyki są nielegalne, ale górale Hmong mogą legalnie zażywać opium i wielu z tej możliwości korzysta. Państwo stara się walczyć z tym problemem, ale dopóki oni sami nie uświadomią sobie zgubnego działania opium, dopóty problem nie zniknie.

Przypadkiem wpadła nam w ręce genialna książka „Bang-bang club” napisana przez Grega Marinovicha. Jest to historia fotoreporterów dokumentujących ostatnie lata aparthaidu. Mocna rzecz!

ZDJĘCIA Z LAOSU DOSTĘPNE PO KLIKNIĘCIU W TYM MIEJSCU (PICTURES).

Wiksiarski autobus zakurzony jak Woodstock w porze suchej

Reklamy

2 thoughts on “Wiocha zwana Laos.

  1. JOŁ! Długo czekałem na post z Laosu, żeby poczytać o Waszych wrażenia. W wielu sprawach mieliśmy podobne odczucia, ale część kwestii (na przykład sprawa opiumowa) wywołała u nas zupełnie inne procesy myślowe. 😉
    Dość powiedzieć, że plemionom, takim jak Hmong czy Akha, które od setek lat zajmują się hodowlą opium z powodu nie dotyczącej ich bezpośrednio ‚war on drugs’ zabiera się główne źródło utrzymania a kontrolowaną światową produkcję opium przenosi się do Turcji, do ludzi bez know-howu. Co więcej, wśród plemion górskich żyjących tradycyjnie (a nie w sztucznych, przeniesionych przez rząd wioskach) problem narkomanii praktycznie nie występuje. W społecznościach Akha żyjących wg Akha zangr opium nie może zażywać każdy, a uzależnieni zostają z wiosek wydaleni. Ponieważ to zaczyna wyglądać jak wymądrzanie się, kończę ten temat i w mailach możemy dalej wymieniać poglądy. 😉
    Jestem bardzo szczęśliwy, że w końcu zawitaliście do kraju, który mogę chyba nazwać moim ukochanym. Mam nadzieję, że przy kolejnym spotkaniu z Laosem będziecie mogli trochę dłużej i dokładniej poznać jego uroki. I wielki szacun że nie poszliście na Tubing w Vang Vieng (albo skutecznie ukryliście zdjęcia)! 😉
    Dalszy ciąg wymądrzania: A NIE MÓWIŁEM?! Luang Prabang – nie!
    Mamy stamtąd jedno identyczne zdjęcie z łódeczką na Mekongu – pewnie ma je każdy.
    Poza tym mam nadzieję, że rady się przydały.
    Niezmiennie trzymamy kciuki.
    Pop kan mai. Chok dii.

    • NIewazne kto produkuje wazne ze to trafia do ludzi i ich niszczy. Do Vang Vieng jedziemy na Tubing poprostu teraz nie mielismy czasu 🙂 A Luang Prabang nie najlepsze ale bardzo fajnych ludzi spotkalismy wiec suma sumarum bardzo fajnie bylo tylko nie gwarantujemny ze inni tez spotkaja takich ludzi 🙂 Bop en Jang

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s